| ...Mniej więcej
podobne jak Pułku l były też losy Pułku 2 Ułanów,
tego z 1814 roku; dowodzili nim: Antoni Madaliński,
Tomasz Siemiątkowski i Michał Kossecki. Tak,' w ogromnym skrócie, wyglądała jazda Księstwa Warszawskiego, jej zwycięstwa i klęski. Miała charakter wojska etatowego, państwowego. Ale wojsko to morzem krwi zapłaciło za prawo do marzeń o niepodległości. W ciągu pierwszych miesięcy roku 1813 ten, utworzony w Tylży, kraik polski gwałtownie się kurczył, aż zmalał do rozmiarów ziemi krakowskiej. Napoleonowi marzyła się nowa jazda polska, tylko że zubożony i rozczarowany kraj nie mógł sobie na podobny luksus ponownie pozwolić. Z resztką korpusu polskiego dotarły do Krakowa oddziały, które stanowiły dowód powszechności tego zrywu Polaków do walki o wolność; nazywano je: jazda poznańska (granat z amarantem), jazda kaliska (granat z niebieskim) i krakowska jazda włościańska w sukmanach. Brak jednak kadry oficerskiej sprawił, że ta jazda rozprzęgła się. częściowo wcielono ją do piechoty, z części zaś tych, jak o nich mówiono, ..kozaków polskich" powstał Pułk Krakusów. Nazwa, która jak wiele instytucji kawaleryjskich miała przetrwać przez okres zaborów i wejść do historii wystawionej na napaść dwóch sąsiadów II Rzeczypospolitej. Ich zorganizowaniem i wyszkoleniem zajęli się z wielkim zapałem ppłk Rzuchowski i "kpt. Boka. Wyuczyli Krakusów uproszczonych manewrów kłusem, na konikach chłopskich, drobnych, ale zwinnych i wytrwałych. Ubrani byli w strój włościański, jako broń otrzymali lance bez proporców, nie każdy miał pałasz, niektórzy pistolet. Tym niemniej, jak to pokażą ich dalsze losy, stali się nowym o rodzajem bardzo dzielnej konnicy nowego typu. Komendę nad nimi objął gen. Jan Umiński. Już 17 sierpnia pod Frydlandem zmierzyli się Krakusi z huzarami węgierskimi, a nazajutrz uczestniczyli w znaczniejszej potyczce pod Reichenbergiem. 13 września walczyli pod Wołmsdorfem i widocznie nie najgorzej im się wiodło, skoro nazajutrz, z brygadą Sułkowskiego, prowadzili rozpoznanie na Neustadt, a jeszcze następnego dnia szarżowali (czym ta mieli) na przeciwnika cofającego się pod naciskiem polskiej piechoty... 24 września odwiedził Krakusów Napoleon. Spotkanie to tak opisał naoczny świadek, cytowany przez Kukiela: "Na widok Krakusów na małych konikach nie posiadał się ze śmiechu. Po zlustrowaniu koni i ludzi, rozkazał konia jednemu rozsiodłać, a widząc lichą szkapę pod wojłokiem, jeszcze się bardziej śmiać zaczął i obróciwszy się do Caulaincourta, zawołał: "0to ludzie, co na takich koniach biją kozaków i zabierają im sztandary; to przecież dzielna jazda i dzielny naród ci Polacy". Księciu Poniatowskiemu, który natenczas nadjechał, powtórzył: "Właśnie widziałem pańską jazdę pigmejską, muszę mieć 3000 podobnej...". Ten zaś pułk, który przyprawił go o tyle wesołości, dawał się jego wrogom we znaki. "Rwały się pułki polskie na bój z kozakami i huzarami Thielmana, Płatowa, Czemyszewa. Dzień nie mijał konnicy Sokolnickiego (Pułk 13 Huzarów) i Umińskiego (Krakusi) bez walki z przeważającymi najczęściej siłami wroga". A na wojnie - jak na wojnie. W tych tak trudnych dla Napoleona miesiącach również Krakusi nie same odnosili zwycięstwa. Ponieśli porażkę 5 października, wykonując trudny marsz dla połączenia się z Muratem. Ale rychło Umiński się zemścił, wciągając kozaków i huzarów w zasadzkę we wsi Zahna, pod ogień ukrytej kompanii woltyżerskiej:2. 9 października bili się Krakusi z jazdą Pahiena oraz kilku batalionami piechoty Wittgensteina pod Altrenburgiem. W krytycznym momencie bitwy pod Lipskiem, kiedy ks. Józef otrzymał owe tragiczne rozkazy, odesłał Krakusów wraz z Pułkiem 13 Huzarów do Lindenau. A przy sobie zostawił tylko jeden' ich pluton i szwadron kirasjerów Dziekońskiego (Pułk 14). I ta garstka, topniejąc w ciągłych walkach, szarżując pod wodzą księcia na jegrów rosyjskich, dotrwała do tragicznego końca. . Te plutony Krakusów, które odeszły do Lindenau, walczyły zapewne w obronie Torgau. Powstała otam kompania złożona z kilkudziesięciu koni zebranych z różnych pułków. Tak się dała we znaki Prusakom Tauentziena, że ten odgrażał się, że ich wieszać każe. Natomiast gen. Durrin wysławiał w swoim raporcie niezwykłe męstwo Polaków. Leże zimowe wyznaczył Napoleon reszcie wojska polskiego w Sedanie. Tam. w grudniu 1813 r. nastąpiła kolejna reorganizacja, w wyniku której pułk Krakusów utrzymał się, tylko przyodziano go w mundury... czerkieskie, z naszytymi na piersiach kieszonkami; uzbrojeni byli, jak uprzednio, w lance bez proporców, za nakrycie głowy służyły im okrągłe czapki. Po kapitulacji Napoleona 7 kwietnia ,1814 roku 200 Krakusów eskortowało do kraju Zwłoki ks. Józefa. Kończąc ten rozdział, niepodobna pominąć dowody istnienia cennej tradycji jeździeckiej, kultywowanej już za Napoleona, po jego zaś klęsce miała ona przetrwać ponad wiek, póki pojawiała się jazda polska, Imię tej tradycji: Jazda Tatarska. 8 lipca 1812 r. rotmistrz wojsk polskich Maciej Azulewicz zwrócił się do Rady Generalnej Konfederacji2' z pismem mówiącym, że "naród tatarski pomimo różnicy rodu. wyznania i języka przed czterema wiekami znalazł na polskiej ziemi schronienie, opiekę i był swobodny i od czterech wieków niósł nawzajem narodowi polskiemu miłość i wierność nieskażoną" ^ i prosił o poruczenie mu formowania pułku Tatarów. Odpowiedź otrzymał pozytywną. Rząd Tymczasowy na Litwie wydał 2 sierpnia odezwę do "Narodu Tatarskiego", a Mustafa Murza Achmatowicz z Abrahamem Murzą Koryckim i Samuelem Ułanem zaczęli werbować ochotników. Stworzyli dobrze wyposażony szwadron. 10 grudnia 1812 roku szwadron ten walczył z Rosjanami na ulicach Wilna. W ciężkim boju zginęło w walce o wolność Polski 10 oficerów i 80 ułanów. Ranny został rtm. Ułan. W czasie reorganizacji jazdy w czerwcu 1813 roku szwadron ten został włączony do szwoleżerów gwardii. 'Ale tradycja trwała, i w okresie odradzania się Wojska Polskiego w r. 1919 powstał pułk Jazdy Tatarskiej, a później szwadron Jazdy Tatarskiej w 13 pułku Ułanów Wileńskich, którego zewnętrzną oznaką był buńczuk. Ale to jeszcze - 105 lat później. A teraz - policzmy: wojna pod znakiem konfederacji barskiej (1768). wojna w obronie Konstytucji, insurekcja Kościuszki, 1797 - Legiony Dąbrowskiego, a w rok później Gaeta i odrodzenie jazdy, i jeszcze dwadzieścia lat krwawych marzeń pod "gwiazdą" Napoleona! Niemal pół wieku, w ciągu którego naród Polski nie wypuszczał broni z ręki, notorycznie wykorzystywany przez obcych, z uporem wracający pod własne orły i sztandary. A stan ówczesnej techniki wojennej i charakter prowadzonych wojen wymagał wielu dywizji jazdy. Ludzi i koni. I ten ogołocony przez wrogów i przyjaciół kraj potrafił się na to zdobyć... O KAWALERII POLSKIEJ XX WIEKU (Zakład Narodowy imienia Ossolińskich) Podczas mobilizacji 1939 r. sformowano także 38 szwadronów kawalerii dywizyjnej, niektóre z nich z Przysposobienia Wojskowego Konnego, tzw. krakusów, oraz szwadronów KOP i innych. Szczególnie interesująco przedstawiała się formacja konna nosząca miano krakusów, gdyż jej tradycje i pochodzenie sięgają w przeszłość i są jeszcze jednym dowodem, jak we wszystkich formach organizacyjnych i nazewnictwie kawalerii dwudziestolecia przywiązywano wagę do uzasadnień sięgających daleko w historię walk o niepodległość. Doświadczenia z kampanii napoleońskiej 1812 r. uzasadniały w pełni potrzebę stworzenia lekkiej jazdy, podobnej w swym charakterze do oddziałów kozaków rosyjskich. Kawaleria taka, przeznaczona do rozpoznania, ubezpieczenia tyłów lub skrzydeł czy też zagonów dywersyjnych na tyłach nieprzyjaciela została już w grudniu 1812 r. powołana w wojskach Księstwa Warszawskiego. Poborowi powołani do tej służby obowiązani byli stawić się z koniem, umundurowanie zaś i uzbrojenie otrzymywali od wojska. By podkreślić narodowy charakter tej formacji, a jednocześnie przeciwstawić ich nazwie kozaków, otrzymali miano krakusów. Zgodnie z tym zostali umundurowani w krakowskie sukmany. Z początku nosili rogatywki, z czasem zamienione na okrągłe czapeczki zwane czerkieskimi. Uzbrojono krakusów w szable, jeden lub parę pistoletów i lancę, na której z czasem zaczęto umieszczać proporczyki. Mimo iż zgodnie z doświadczeniami wojennymi, które spowodowały ich powołanie do życia, mieli wykonywać zadania pomocnicze, jednak praktycznie mieli te same funkcje bojowe, co kawaleria liniowa - ułani, huzarzy czy strzelcy konni. W kampanii 1813 r. krakusi walczyli w składzie pułku płk. Aleksandra Oborskiego w Saksonii, gdzie po potyczce pod Neustadt Napoleon, dokonawszy przeglądu krakusów, miał powiedzieć: ,,To przecież dzielna jazda! Generale Umiński! Ja muszę mieć takich trzy tysiące!". Później aż do końca, do śmierci ks. Józefa Poniatowskiego, krakusi znajdowali się zawsze w eskorcie swego wodza. Jechali też w honorowym orszaku żałobnym, w którym zwłoki księcia Józefa powracały do kraju. W ostatnim okresie istnienia pułku dowodził krakusami pułkownik Józef Dwernicki, późniejszy słynny generał. Mimo krótkiego okresu istnienia krakusi przyjęli się, ujęli za serce społeczeństwo i kawalerzystów. Najlepszym tego dowodem było powołanie w powstaniu 1830-1831 r. dwóch pułków i czterech mniejszych oddziałów krakusów. Były to: Pierwszy Pułk Jazdy Krakowskiej, Drugi Pułk Jazdy Krakowskiej, zwany czarnymi, szwadron Krakusów Kwatery Głównej, dywizjon Krakusów im. Tadeusza Kościuszki, który odznaczył się pod -Stoczkiem, oraz szwadron Krakusów im. Ks. Józefa Poniatowskiego i szwadron Krakusów Twierdzy Zamość. Wraz z upadkiem powstania listopadowego oddziały kawalerii krakusów przestały istnieć, tak jak cała armia polska. Jednakże jazda krakusów zakorzeniała się na stałe w świadomości narodowej. Natychmiast po wybuchu powstania w Krakowie w 1846 r. zostają sformowane szwadrony krakusów. Pierwszy przy dyktatorze Suchorzewskim. Następnie szwadrony organizują - Franciszek Starzewski i Zygmunt Jordan oraz - Mazaraki. Oddzielny szwadron powstaje też pod dowództwem Erazma Skarżyńskiego. Po tych trzech kolejnych nawrotach do organizacji krakusów jest oczywiste, że powstanie styczniowe nawiąże do tej tradycji. W 1863 r. większość kawalerii powstańczej stanowią krakusi, a dopiero potem ułani, strzelcy konni i żandarmeria konna. Instrukcja wydana przez kierownictwo sił powstańczych zaleca tworzenie przy każdym naczelniku wojskowym szwadronu krakusów. Oddziałów ubranych w sukmany krakowskie, czerwone rogatywki i uzbrojonych w lance z biało-czerwonymi proporczykami powstaje sporo. Przy dyktatorze Langiewiczu służą dwa pułki krakusów, większość zaś " partyj" powstańczych miała u siebie plutony bądź szwadrony krakusów. Po upadku powstania okazało się, że przywiązanie do krakusów było tak silne, iż poczęto w zaborze austriackim tworzyć tak zwane banderie krakusów, to jest kilku- lub kilkunastoosobowe oddziałki jeźdźców ubranych w sukmany i rogatywki, choć bez lanc i szabel.. Takie grupy jeźdźców uświetniały swą obecnością uroczystości weselne lub regionalne oraz ważniejsze obchody narodowe w Krakowie... Banderie z czasem urastały do rozmiarów pokaźnego oddziału konnego. Na przykład przed samą I wojną światową istniała na wsi podkrakowskiej Banderia Krakusów jednolicie umundurowana, licząca 120 dobrze ujeżdżonych koni kawaleryjskich. Dowodzona zaś była przez prostego rolnika - Bogackiego. Wraz z banderiami przetrwał także zabory mazurek krakusów w postaci marsza pułkowego l Pułku Ułanów austriackich, do którego wcielono ochotniczy dyon polskich krakusów sformowany przez hr. Kazimierza Starzeńskiego w 1866 r. na wojnę z Prusami. Mazurek ten był następnie marszem 8 Pułku Ułanów księcia Józefa Poniatowskiego. Wobec takiego przywiązania do krakusów, aż dziwne się może wydawać, że ani Legiony, ani Korpusy Wschodnie, ani Armia Błękitna czy Wojska Wielkopolskie nie nawiązały do tej tradycji, tylko preferowały nazwy ułańskie. Być może krakusi za bardzo trącili pospolitym ruszeniem lub improwizacją powstańczą, a w latach 1914-1918 chciano mieć za wszelką cenę wojsko regularne. Jakby na potwierdzenie tej tezy idea kawalerii krakusów odżywa w wojnie 1920 r. w postaci ochotników w Krakowie. Powstaje tam dywizjon krakusów, który zostaje wcielony do 108 Pułku Ułanów (późniejszego 20 Pułku Ułanów). Równocześnie sformowana zostaje przez kapitana artylerii konnej Tadeusza Dziekońskiego bateria konna krakusów. Po krótkim okresie samodzielnego istnienia wcielona zostaje do 9 DAK-u. Po tej nie zaaprobowanej przez władze wojskowe próbie wskrzeszenia krakusów, wokół kawalerii ochotniczej zapadło na pewien czas milczenie. Uważano, że wobec czterdziestu pułków kawalerii istniejących we względnie nowoczesnej, jak na owe czasy, organizacji wojska nie zachodzi potrzeba powoływania jednostek uzupełniających o charakterze pospolitego ruszenia. Jednakże dążenie innych państw europejskich do tworzenia różnych organizacji paramilitarnych i pomocniczych wojaka spowodowało, że sprawa krakusów znów stanęła na porządku dnia. W 1927 r. oficer rezerwy 12 Pułku Ułanów Podolskich rotmistrz Stanisław Młodzianowski organizuje w powiecie łęczyckim szwadron krakusów składający się z młodych chłopców posiadających przeszkolenie "w ramach tzw. wówczas PW (Przysposobienie Wojskowe). Funkcje obsadził podoficerami kawalerii, a do szwadronu przyjmował tylko ochotników z własnymi końmi - podobnie jak to było za czasów Księstwa Warszawskiego - u samych początków owej formacji. Wyniki eksperymentu rotmistrza Młodzianowskiego okazały się na tyle interesujące i przydatne w koncepcjach obronnych, że władze wojskowe postanowiły zorganizować w całym kraju oddziały krakusów na zasadach konnego PW. W 1932 r. zostaje przy Departamencie Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych powołany Departament Krakusów. Jego kierownictwo obejmuje awansowany na majora Młodzianowski. Inspektorem krakusów zostaje gen. bryg. Sergiusz Zahorski, a po nim w 1938 r. płk dypl. Zbigniew Brochwicz-Lewiński. Organizacja krakusów postępuje szybko naprzód. Opracowany zostaje Regulamin krakusów, liczący 360 stron z ilustracjami, obejmujący całą wiedzę wojskową, jaką powinni znać krakusi. Składała się na nią: historia krakusów, musztra, jazda konna, nauka o koniu, władanie szablą i lancą, bronią palną, szyki konne, służba wartownicza i polowa itd. Krakusi zostali uzbrojeni w karabinki francuskie, szable i lance, które przechowywano na posterunkach policji, w oddziałach WP lub Obrony Narodowej. Krakusów umundurowano w bluzy wojskowe drelichowe z proporczykami koloru czerwonego, na których znajdował się trójkąt niebieski przylegający do podstawy proporczyka. Mundur uzupełniała rogatywka z czerwonym otokiem i lanca z proporczykiem. Konie dla krakusów dostarczali na czas ćwiczeń prywatni właściciele, za co otrzymywali przydział owsa na przednówku. Natomiast siodło i ogłowie otrzymywał krakus w użytkowanie i przechowywał w domu - konserwował i' starał o należyte utrzymanie. Ta forma szkolenia i przygotowania oddziałów uzupełniających kawalerii w pełni zdała egzamin. Kiedy w 1936 r. zorganizowano gwiaździsty zlot szwadronów krakusów z całego kraju, władze wojskowe były zdumione wysoką sprawnością i znakomitymi umiejętnościami tej kawalerii. Wojna 1939 r. potwierdziła tę ocenę. Krakusi przeformowani na kawalerię dywizyjną działający przy piechocie i brygadach Obrony Narodowej nie spisali się gorzej niż pułki kawalerii. Nie to jednak było najistotniejsze w długiej, choć często przerywanej historii krakusów, lecz trwałość i głębokość tradycji, która utrafiła w przekonania i odczucia społeczne, i była kontynuowana wbrew przeciwnościom, świadcząc o przywiązaniu nie tylko do ułanów, lecz także do ochotniczej, siermiężnej służby kawaleryjskiej. Osobną kartę dziejów kawalerii międzywojennej zapisał tzw. Szwadron Przyboczny Naczelnika Państwa, a później Prezydenta RP. Nie miał on, rzecz jasna, znaczenia wojskowego, natomiast nie sposób nie docenić jego wpływu na ugruntowanie się dotychczasowych i powstawanie nowych sympatii kawaleryjskich w społeczeństwie. Spełniał pewną rolę krzewiciela tradycji poprzez efektowne towarzyszenie różnym oficjalnym uroczystościom. Szwadron ten powstał w 1.920 r. z istniejącego od ponad roku, plutonu przybocznego, składającego się ze szwoleżerów i ułanów z różnych pułków. Na ogół tych, którzy brali udział w wyzwalaniu Wilna. Na czele czteroplutonowego szwadronu stanął rotmistrz Edward Markiewicz z l Pułku Ułanów Krechowieckich. W okresie późniejszym, po uchwaleniu Konstytucji RP, oddział otrzymał nazwę Szwadronu Przybocznego Prezydenta RP i został zakwaterowany w pobliżu ^Belwederu na ówczesnej ulicy Huzarskiej (dziś Szwoleżerów). Dowódcą jego był rotmistrz Józef Szostak. Szwadron przedstawiał się nadzwyczaj malowniczo i efektownie. Umundurowany został w szarozielone ułanki z amarantowymi wypustkami i srebrnymi wężykami na kołnierzu. Czapki okrągłe, później rogatywki z amarantowym otokiem i białymi wypustkami. Na naramiennikach srebrne orły, spodnie szare z amarantowymi lampasami i białą wypustką w środku. Noszono też etyszkiety, pasy i rapcie - oficerowie srebrne, szeregowi białe. Lance z proporczykiem biało-amarantowym, później ze srebrną żyłką przez środek. Konie maści kasztanowej, dla trębaczy zaś siwe. Szwadron występował tak pieszo, wystawiając warty i posterunki honorowe, jak i konno, eskortując pojazdy głowy państwa i ambasadorów. Występował także na terenie kraju towarzysząc Prezydentowi RP. W okresie zamachu majowego w 1926 r. szwadron brał udział w walkach po stronie rządowej. Wskutek tego został rozwiązany i wcielony do l Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego jako 2 szwadron. Od 1926 do 1939 r. funkcje szwadronu przybocznego wykonywał wyznaczany z l Pułku Szwoleżerów jeden ze szwadronów. Szwoleżerowie występowali w swoich mundurach. W Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie nie występował Szwadron honorowy, a tylko sporadycznie poszczególne pułki wystawiały Szwadrony honorowe. Oczywiście spieszone lub motorowe. W lutym 1947 r. po rozwiązaniu l Warszawskiej Dywizji Kawalerii, zostaje utworzony Szwadron Przyboczny Prezydenta RP, umundurowany i wyposażony podobnie jak szwoleżerowie przed wojną. Zbyt to jednak w owym czasie było tradycyjne, aby się mogło utrzymać. Szwadron przeniesiono do Płocka i rozwiązano. Przez długie lata usiłowano po wojnie zatrzeć nie tylko tradycje polskiej kawalerii całego XX wieku, ale nawet ułanów ludowego WP. Jaką rolę w okresie międzywojennym spełniała kawaleria? Skończył się wszak okres bohaterskich zmagań na wielu frontach, zdążono zapomnieć o podniosłych wzruszeniach, jakie wywoływał ułan i polski kawalerzysta po 150 latach niewoli. Wojsko, a szczególnie kawaleria, stawało się częścią efektownych defilad i parad. Czy tylko? Jest duża przerwa pomiędzy wysokim wzlotem a codziennością życia koszarowego. Przyjrzyjmy się coś niecoś tej ostatniej. Służba w oddziałach kawalerii była ciężka i żmudna; zajęcia obowiązkowe trwały od wczesnego rana do wieczora, poza wyszkoleniem i jazdą dochodziła jeszcze pielęgnacja konia. W całym moim życiu nie spotkałem ułana, który by narzekał na nadmiar zajęć. Praca pokojowa w oddziałach kawalerii była rozumną przeplatanką wyszkolenia i wychowania ideowego i to ostatnie nie kończyło się nigdy. Nie stosowaliśmy w kawalerii pruskiego "drillu", ale zarówno unikaliśmy usypiającej monotonii zajęć. Dowodzono od czoła - za przykładem dowódcy! Dyscyplina w kawalerii opierała się na honorze, ambicji i obopólnym zaufaniu jednostek. Przez zimne kleszcze dyscypliny biło zawsze serce przełożonego; nie było szykan i poniżenia godności w człowieku... |